Czy było pięknie jak w piosence?

Kiedyś coś było fajne i powstało wiele przemyśleń na różne tematy. Czasami fikcja przeplatała się z rzeczywistością. W taki sposób, żeby nie było wiadomo, co jest prawdą, a co nie. Każdy może być naiwny i myśli, że będzie czerwonym makiem na tle innych. Tymczasem jest jedną z trzylistnych koniczyn i nie wyróżnia się niczym ciekawym. Pewny swojej wiedzy, zmotywowany wkładasz buty do biegania i biegniesz po swoje marzenia. Robisz wszystko, co w twojej mocy, żeby się spełniły. Niestety ciągle biegniesz i nic z tego nie wynika. Podeszwy się starły, sznurówki nie są już takie ładne. Zmieniasz więc model na nowy po okazyjnej cenie. Być może kolejne buty doprowadzą cię do celu. Masz coraz więcej nadziei na coś fajnego. Pewnego dnia wypełniasz jakiś formularz. Nie lubisz tego, wolisz wysyłać wiadomości. Mimo to brniesz w to dalej. Pojawia się rubryka o tym, co się nie udało. Zastanawiasz się nad tym dłużej i nie wiesz, co wpisać w trzy miejsca. Przypominasz sobie tylko dwie rzeczy, do których chcesz się przyznać. To nic takiego i po czasie wiesz, że życie dało ci więcej lekcji niż podręcznik. Ten ostatni i tak czytałeś pożyczony z jakiejś biblioteki na odludziu. Druga rzecz to dawne marzenie spełnione, ale w innej formie. W tej, którą wtedy masz na myśli, lepsi są inni. Osoby z bogatą wyobraźnią, którym może nie przyszłoby do głowy rozczarowanie czymś z pozoru fajnym. Wpisujesz tylko dwie rzeczy i masz nadzieję, że się uda. Nie pojawia się error i oznacza, że zostało wysłane. Na szczęście, bo wiele takich formularzy spowodowało u ciebie niechęć do nich.

Kolejny mak z nasion

Przychodzi moment otwarcia prezentu, a tam nudny refren, który musisz zaśpiewać. Masz nadzieję, że to już na pewno ostatni raz. Odpalasz playlistę z refrenem i przekonujesz siebie, że na pewno warto. Przypominasz sobie smerfa, którego prezenty zawsze wybuchały. Były ładnie zapakowane, miały wstążkę i nie można się było do niczego przyczepić. Po otwarciu jednak miałeś twarz ubrudzoną na szaro.

Wiele osób skończyło dziś jakiś etap edukacji. Mają nadzieję, że życie nie przyniesie prezentu, który wybuchnie.

Maki z nasion więcej zdjęć na ujęciaróżne

Zapraszam też na okosmetyce.pl i do lektury nowego tekstu o wyborze podkładu do makijażu.

Napisane jak zawsze przy muzyce.

Ile kropel przelało dzban?

Widzę maki przy drodze i robię im zdjęcie. Mam z nasion i kwitną kolejne. Ich widoku jednak nigdy dość.

Świeci słońce i pogoda sprzyja pójściu na plażę. Tam miękki piasek i niebieska woda zachęcają do pływania. Jeszcze nie nagromadziły się tłumy i jest miejsce, żeby posiedzieć i pomyśleć. Nad czasem, który mija, krople przelewają dzban. Robią to z różnych powodów. Kolejny przegrany konkurs utwierdza w przekonaniu, że dalej nie warto. Nikt nie chciałby wiedzieć, ile było konkursów, kropel, pozornego szczęścia. W nowym roku postanawiasz, że to już naprawdę koniec. Łamiesz jednak swoją zasadę jeszcze w grudniu i potem w styczniu. Pierwszy miesiąc roku daje motywację do działania. Myślisz, że a czemu nie? Może tym razem ktoś zauważy piękny czerwony mak rosnący w trawie? Niestety mak traci płatki, ale nadal leżą na tle zieleni i zachwycają.

Ile kropel przelało twój dzban?

Kosmetyk z pięcioma gwiazdkami

Zachwyca kogoś, nie ciebie. Pani z filmiku nakłada go ładną gąbeczką i idzie jej dobrze. Ty palcami rozprowadzasz beżową maź na twarzy i zastanawiasz się, co z tym zrobić. Kolejna ma na blogu piękne zdjęcie z kroplą tego podkładu na ręce. Tobie wylało się na dłoń pół tubki już przy sprawdzaniu testera w sklepie. Ty próbujesz jeszcze pędzlem, który ciężko potem umyć. Wyrzucasz więc go, to tylko podróbka z dyskontu i nie za bardzo żal.

Czasami łamiemy swoje postanowienia spisywane w grudniu na pięknej kartce. Gdzieś w jakimś zeszycie, którego spirala postanowiła, że dłużej nie wytrzyma. Rozpadła się i rozsypały się wszystkie kartki. Nie wiadomo, które były pierwsze, ostatnie, a które pośrodku. Zbierasz je wszystkie i układasz byle jak. Nie numerowałeś stron, bo po co? Przecież znasz na pamięć swoją historię. Nie masz zamiaru jej nikomu opowiadać albo pod pseudonimem.

Nieważne jednak ile kropel w życiu przeleje dzban. To one sprawiają, że kwitną nowe kwiaty.

Czy warto mieć nadzieję na piękne kwiaty?

Coś wydaje się godne uwagi, lubimy to i jesteśmy pozytywnie nastawieni do tego. Mamy ogromną motywację do poszukiwań, patrzenia na coś. Czasami nie wiemy, skąd bierze się energia po którymś razie. Mamy jednak nadal chęć. Z każdym kolejnym nudnym refrenem śpiewamy dalej, że może kolejnym razem. Idziemy popatrzeć na wodę, las, drzewa, kwiaty i wszystko, co inspiruje do przemyśleń. Wracamy i znowu mamy nadzieję. Trwa to jakiś czas i po drodze jest różnie. Raz śmiech, raz łzy, raz chwile zwątpienia. Przychodzą z pomocą liczne poradniki z radami motywacyjnymi. Bo możesz, jeśli chcesz i tak dalej. Po czasie i tego mamy dość. Nie możemy już dłużej znieść nudnego refrenu i kasujemy go z playlisty. To koniec pewnej epoki, która była jak lawenda. Miała ładny kolor, kwiaty, ale przy tym zapachu kręciło w nosie.

W przypadku roślin też mamy wielkie nadzieje. Potem nie ma nic albo same chwasty. Zdarza się, że wyrosną piękne kwiaty. Mak zakwitł z nasion, które posadziłam na wiosnę. Jego widok cieszy i kwitną kolejne. Wiele ich też pojawiło się w trawie i przyciągają wzrok swoim pięknym czerwonym kolorem. Nie da się ich nie zauważyć i my też chcemy być jak maki. Rzeczy wartościowe powinny być widoczne z daleka. Inne na ich tle nie wydają się atrakcyjne, ale tak nie jest czasami. Ciągle jednak kiełkują nowe kwiaty z nasion i naprawdę warto je posadzić.

mak
maki liście
smart
wiosną było tak
smart